Monday, September 18, 2017

Koniec z przytulaniem drzew

Taka sytuacja...oderwany od przyjemnego kodzenia, wbijasz na retro, a tu radosny ScrumMaster rzuca Ci przed nos plik łososiowych karteczek, długopis z biedronką, a potem całkiem poważnie pyta: Jaki kolor miał ten sprint?

No i już wiadomo, że ScrumMaster właśnie wrócił z nowej ekstraedżajlowej konferencji (no, wiadomo, że tam się kręcą sami ScrumMasterzy), gdzie zasilił się nowoczesnymi technikami na retrospektywy.

Ostatecznie dostajesz do wyboru: przytulanie drzew albo poszukiwanie wewnętrznego dziecka...

A gdyby tak zostawić te drzewa w spokoju i zająć się czymś ciekawszym np. architekturą?

Na przykład w ten sposób.

Przed retrospektywą

  1. Deweloperzy z Zespołu czytają rozdział "From Mud To Structure" z Pattern-Oriented Software Architecture, 4th Volume.
  2. Product Owner czyta rozdział "Warehouse Management Process Control" z tej samej książki i opcjonalnie rozdział dla deweloperów.

W trakcie retrospektywy

  1. Temat do dyskusji: w jaki sposób idee w tekście mają przełożenie na architekturę systemu, nad którym pracujecie
  2. ScrumMaster dba o timeboxing i o to, aby pojawiające się pomysły zostały konkretnie nazwane
  3. ScrumMaster dba, aby konsekwencje biznesowe poszczególnych pomysłów były zrozumiałe dla ProductOwnera
  4. Pomysły spisujecie na osobnych kartkach (nie muszą być kolorowe ;) )

Na zakończenie retrospektywy

Grupujecie pomysły według dwóch skal:

  • mały/duży wpływ na rozwiązanie problemów w Waszym systemie
  • mała/duża trudność we wdrożeniu w życie

Jako action point proponuję wybrać ten pomysł, który ma możliwie duży skutek oraz możliwie małą trudność we wdrożeniu.

Friday, September 8, 2017

Twórz wartość, zamiast ją kupować

Tym razem o finansach - tak dla odmiany.

Jakieś dziesięć lat temu wkręciłem się w temat zarządzania finansami osobistymi, oszczędzania, inwestowania, itd.
Straciłem trochę pieniędzy i o to przedstawiam mój własny, krwią i łzami nawożony wniosek: Twórz wartość zamiast ją kupować.

Z książek czy kursów na temat finansów poznałem strategie inwestowania o różnych poziomach zarąbistości.
Wszystkie one mają jedną rzecz wspólną - KUPUJ!

Każą kupować obligacje, akcje, fundusze, kruszce, ziemię, monety, ubezpieczenia, obrazy, wino albo zwierzaki, a od czasu do czasu wrzucić coś na lokatę. Ostatecznie chodzi o kupowanie z nadzieją na wzrost wartości, który jak wiem z własnego doświadczenia, bywa, że nie nadchodzi.

A teraz będzie jeb z dzidy i mój kontrprzykład. Napisałem parę książek.
Do tej pory czytelnicy kupili ich 5905 (papierowe, ebooki i wypożyczenia). Moje łączne koszty na ich przygotowanie to ok. 2300zł, które poszło na obrazki do książek i na okładki. Z oczywistych względów nie wyceniam poświęconego czasu.

Biorąc do obliczeń wyłącznie honorarium autorskie, mój "wynik inwestycyjny" wynosi 751%. Jeśli dodatkowo dodałbym do zysku wartość usług, które sprzedałem za pomocą tych książek, trzeba by zacząć dopisywać kolejne zera. W dodatku ta liczba może tylko wzrosnąć.

Który doradca inwestycyjny tyle gwarantuje?

Programista to wymarzony zawód, który pozwala na niczym nieograniczone tworzenie wartości. Twórz ją!